O autorze
Absolwentka Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, dietetyk Państwowej Ogólnokształcącej Szkoły Baletowej w Warszawie oraz Polskiego Baletu Narodowego, ekspert w dziedzinie żywienia, wykładowca Wyższej Szkoły Rehabilitacji – Katedra Dietetyki. Prowadzi warsztaty w zakresie zdrowego stylu życia, w tym odżywiania się. Swoją niedokończoną zawodowo przygodę z tańcem rozpoczęła w wieku 7 lat, obecnie bierze udział w projektach tanecznych, dzięki czemu połączenie pasji i zawodu dietetyka daje możliwość realizacji i spełniania się w tym obszarze. Na bazie doświadczeń stara się o stworzenie nowego nurtu w dziedzinie nauki o żywieniu, jakim ma być dietetyka w tańcu, w odróżnieniu od dietetyki w sporcie. Poza działalnością zawodową, współpracuje także z Fundacją Okularnicy im. Agnieszki Osieckiej. Urodzona kielczanka, zawodowo warszawianka, sercem paryżanka. Admiratorka kultury frankofońskiej, podróży i lotnictwa.

Czasami tak niewiele potrzeba...

Powszechny mit dotyczący diety tancerzy klasycznych, szczególnie płci żeńskiej mówi o tym, że całą karierę zawodową dyktuje permanentny reżim. Rzadko kto jednak pamięta i ma świadomość, jaki jest koszt energetyczny codziennych lekcji, treningów i spektakli. Tak, jak u każdego, dbającego o sylwetkę i zdrowie człowieka, tak i u zawodowych tancerzy potrzeba czasami naprawdę niewielkich zmian, by osiągnąć lepsze samopoczucie.

Sylwetki poszczególnych osób w dużej mierze zależą od fizjonomii, predyspozycji budowy mięśni, a potem stylu życia, w tym odżywiania się, długości snu, czasu poświęconego na regenerację. Oczywiście istnieją bardzo ogólne „obostrzenia” i zalecenia w ujęciu diety dla tancerzy, jednak nie polega ona na pewno na samych wyrzeczeniach, ograniczeniach czy stosowaniu głodówek. Jest to temat bardzo szeroki, trudny i wieloobszarowy. Priorytetem specjalisty i jego podopiecznych jest/powinna być analiza bieżącego odżywiania się i poszukania możliwych modyfikacji, a następnie zadaniowe próby ich wdrożenia. Zaczynając od pewnych zmian, poprzez ich umacnianie do osiągnięcia celu, jakim jest odnalezienie indywidualnego toru dietetycznego, dającego zaplanowany efekt, satysfakcję, wiedzę i świadomość. I tak, pierwszym krokiem może być np. wyznaczenie zdrowych zamienników powszechnie stosowanych produktów.

Jogurt owocowy vs. jogurt naturalny ze świeżymi owocami

W przetworzonym jogurcie smakowym oprócz białka i korzystnych bakterii, przeważa cukier, syrop glukozowo-fruktozowyr lub słodzik, jest w nim namiastka owoców i inne niepotrzebne dodatki. Naturalny smak i postać jogurtu w połączeniu np. ze świeżymi owocami będzie zdecydowanie lepszym rozwiązaniem pod względem wartości odżywczych a także chroniących przed nadwagą i problemami z trawieniem.

Coca-cola vs. woda z cytryną, miętą i imbirem

Aż 6 kostek cukru w coca-coli z kofeiną vs. naturalnie pobudzający imbir z odkwaszającą cytryną. Nadwrażliwość nerwowa, wypłukanie elektrolitów, ryzyko szybkiej nadwagi i ochota na więcej poprzez spożycie coca-coli. Nawodnienie, uzupełnienie potrzebnych składników mineralnych, orzeźwienie i neutralizacja dzięki wodzie z dodatkami. Co wybierzesz?


Baton czekoladowy vs. baton z suszonych owoców

Chwilowe zadowolenie, dostarczenie energii na krótki czas a zwiększone ryzyko nadwagi i otyłości przez spożywanie tradycyjnych słodyczy. Baton „zdrowszy” daje ciekawe doznania smakowe, na jego zawartość składa się tylko susz owocowy z naturalnymi dodatkami, bez dodatkowej ilości tłuszczu i cukru, a także potencjalnych alergenów, typu orzechy czy soja i E-dodatki. Oczywiście jak wszędzie – trzeba uważać na chwyty marketingowe, ale dokładne czytanie składu, badanie rynku - na pewno w tym pomogą!

Cukier spożywczy vs. stewia


Cukier stanowi doskonałą pożywkę dla rozwoju grzybów i bakterii, nie wnosząc w rzeczywistości żadnej mocy energetyzującej, jak głosi powszechne przekonanie. Każdy nadmiar cukru powoduje odkładanie się tkanki tłuszczowej. Najpierw dotyczy to ciała i sylwetki – brzuch, uda i pośladki – prowadząc do otyłości. Przeciętny Polak w swojej diecie przekracza przynajmniej 10-krotnie dozwoloną wartość dobowego spożycia cukru. Stewia – nośnik smaku słodkiego, około 35 razy słodsza od cukru buraczanego i przy tym prawie nie posiada kilokalorii, ponadto redukuje nadciśnienie tętnicze i zapobiega powstawaniu groźnej cukrzycy typu 2. Ponadto, działa antybakteryjnie i przeciwgrzybiczo.

Sól kuchenna vs. sól różowa

Sól tradycyjna, czyli kuchenna w procesie chemicznego oczyszczania pozbawiona została cennych mikroelementów. Organizm ludzki rozpoznaje ją jako „toksynę”- czyni wszystko, by ją jak najszybciej wydalić. Do tego zużywa niezwykle cenną wodę komórkową, czego konsekwencją jest obumieranie komórek, przedwczesne starzenie się, nadciśnienie, tworzenie obrzęków, cellulitu a przede wszystkim obciążenie nerek. Sól różowa to sól krystaliczna, zawiera 84 składniki, których potrzebuje organizm do prawidłowego funkcjonowania.

Biała mąka vs. mąka pełnoziarnista

Biała mąka zawiera zaledwie 20-30% składników odżywczych w porównaniu do czystych ziaren. Spożywanie produktów z tzw. jasnej mąki nie dostarcza praktycznie żadnych wartości odżywczych, co więcej przyczynia się do magazynowania tkanki tłuszczowej. Nie wspominając o tym, że ma właściwości uzależniające! Mąka pełnoziarnista stanowi źródło składników mineralnych, witamin odpowiedzialnych za prawidłowe funkcjonowanie układu nerwowego, a także węglowodanów złożonych będących dobrym źródłem energii.

Kotlet mielony vs. kotlet warzywny

Smażone, mielone mięso z dodatkami, chłonący tłuszcz jest ciężkostrawny i wysokokaloryczny. Zamiennie – „kotlet” (dygresja – cóż to za nazwa!) z warzyw strączkowych jest źródłem dobroczynnego błonnika, węglowodanów złożonych, czyli tych zalecanych, dobrze przyswajalnego białka roślinnego i witamin. Wymaga tylko pieczenia, tak więc źródło zbędnej energii płynącej z tłuszczu nie niesie tutaj niebezpieczeństwa.

Majonez vs . jogurt naturalny z ziołami i świeżo mielonym pieprzem


Majonez zgodnie ze swoją specyfiką jest wysokokaloryczny. Jeśli zamienimy go na chudy jogurt z ziołami i pieprzem przyspieszającym przemianę materii będzie to zdecydowanie lepsze rozwiązanie. Ponadto jogurt jest lżej strawny, dostarcza korzystnych bakterii dla jelit, gdzie znajduje się źródło odporności. Dodatek ziół wspomoże trawienie i będzie przeciwdziałać infekcjom, odkazi i zadziała przeciw powstawaniu wolnym rodnikom.

Powodzenia!
Trwa ładowanie komentarzy...